Jeśli tak wygląda Marcel Hirscher bez formy (zawodnik ciągle podkreśla, że na treningach nie jest najszybszy) to my współczujemy konkurentom…

Dzisiejszy mglisty slalom w Levi Marcel rozstrzygnął na swoją korzyść wygrywając oba przejazdy. Szkoda tylko, że w drugim przejeździe Marco Schwarz przedwcześnie „pojechał w krzaki”, gdyż utalentowany ten młodzieniec mógłby spowodować większe emocje dla widzów. Szkoda też, że Henrik Kristoffersen kłóci się z norweskim związkiem narciarskim i do Levi nie przyjechał. Ale gra idzie o wielkie pieniądze. Wracając do wyników. Michael Matt na miejscu drugim, a weteran Manfred Moelgg zajął miejsce trzecie. Czwarty na mecie zameldował się Felix Neureuther, który w pierwszym przejeździe miał chwilę strachu zaraz po wjeździe na stroszmy odcinek trasy. Piąty był Manuel Feller, o którym mówi się, że może być następcą Hirschera, a szósty – niespodzianka – Dave Ryding z Wielkiej Brytanii, co potwierdza teorię, że w dzisiejszych czasach miejsce urodzenia niekoniecznie jest decydującym czynnikiem w uzyskiwaniu rezultatów w narciarstwie alpejskim. Nasz jedyny reprezentant Michał Jasiczek był po pierwszym przejeździe na miejscu 46. tracąc do zwycięzcy 2,38 sekundy i nie zakwalifikował się do przejazdu drugiego, choć jego strata utrzymywała się w granicach przyzwoitości (na bardziej wymagających trasach może nie być tak różowo).

Fajnie też było obserwować spore różnice w sylwetkach zawodników i sposobie kładzenia tyczek. Na przykład: Fritz Dopfer był na całej trasie bardzo kompaktowy i nisko prowadził ręce, Marcel Hirscher uderzał tyczki wysoko zmieniając układ sylwetki w podkręconych bramkach i wertikalach. Slalom to fajna konkurencja…

I jeszcze nieprzyjemna informacja w ostatniej chwili:

O Autorze

Tomek Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne posty

  • ski-janusz

    Jasiczek poleciał i tak grubo – pomijając wysoki numer startowy oraz błąd na stromym, kto wie, może i wbiłby się do 30-tki. Niby gdybanie, ale widać, że talent polski zawodnik ma. Step by step, nie ma co gadać o granicach rzekomej „przyzwoitości” tylko pogratulować Michałowi dobrego wyniku życząc dalszego rozwijania jego talentu.

    • Też uważam, że był to dobry, odważny przejazd Michała. Życzę bez takiego błędu następnym razem.