W trzecich eliminacjach AZS Winter Cup zwyciężali faworyci. Komplet złotych medali z Kluszkowiec wywieźli Agnieszka Gąsienica Gładczan (AWF Katowice) oraz Jakub Ilewicz (AWF Katowice). Myli się jednak ten, kto uważa, że zawody pozbawione były dramaturgii. Kolejność na mecie po pierwszych przejazdach obu konkurencji była zupełnie inna od ostatecznej. We wczorajszej imprezie było wszystko, co potrzebne do stworzenia wspaniałego widowiska – świetna jazda faworytów, niespodzianki, spektakularne upadki i piękna pogoda.

OBEJRZYJ 288 ZDJĘĆ Z TRZECICH ELIMINACJI AZS WINTER CUP 2014/2015 W KLUSZKOWCACH

Intensywne opady deszczu i wysokie temperatury, które zaczęły się po zeszłotygodniowych zmaganiach w Zawoi, nie napawały optymizmem przed trzecimi eliminacjami Akademickiego Pucharu Polski. Jednak stacja w Kluszkowcach to jedno z najlepszych miejsc w kraju podczas słabych zim. Nie bez powodu właśnie tam rozgrywane są zawody w sytuacjach beznadziejnych. Niestety, do dyspozycji studentów dostępna była wyłącznie „stara trasa”, czyli czerwona trójka. Znacznie ciekawsza, dłuższa i bardziej wymagająca trasa numer 6, wzdłuż nowej kolei krzesełkowej, wyglądała jak podczas wiosennych roztopów i nie było mowy, by tam się ścigać. Nikt jednak nie narzekał, bowiem przy tak marnej zimie, możliwość rozegrania zawodów na zmrożonym stoku była nie lada gratką.

Na listach startowych pojawiła się wyczekiwana dwójka alpejczyków, która nieobecna była w Zawoi, a ma szanse na walkę o najwyższe cele w klasyfikacji generalnej. Panie miały możliwość stanąć do walki z najlepszą polską alpejką ostatnich lat – Agnieszką Gąsienicą Gładczan, natomiast panowie mogli sprawdzić się z rewelacją poprzednich dwóch sezonów – Kubą Ilewiczem. Wszyscy zadawali sobie pytanie, czy reszta będzie tylko tłem dla byłych uczestników Pucharu Świata, ale jak się później okazało nawet z takimi tuzami można z powodzeniem rywalizować w Akademickim Pucharze Polski.

Rozgrzewka w promieniach wschodzącego słońca

Zmagania tradycyjnie rozpoczęły się od porannego giganta. Na samym początku ekipa ustawiająca tyczki zaliczyła jedyną poważną wpadkę, grodząc przestrzeń przy bramkach i uniemożliwiając odgarnięcie lodowych kulek zalegających na optymalnej trasie przejazdu. W związku z tym pierwszych kilka numerów startowych było bardziej karą, niż nagrodą i dziewczęta z nimi startujące musiały zachować wyjątkową czujność. Uzasadnione pretensje o tę niedbałość obsługi, miała przede wszystkim Karolina Klimek (ALK Warszawa). Problemy w pierwszym przejeździe omal nie skończyły się wypadnięciem jednej z najlepszych zawodniczek z trasy. Siódmy czas „Kali” na półmetku giganta był sporą niespodzianką. Sprawa zwycięstwa wyjaśniła się praktycznie po pierwszym przejeździe, gdyż strata Ani Berezik (AWF Katowice) do Agnieszki Gąsienicy Gładczan wynosiła aż 0,65 sek. Na tak krótkim gigancie (czas w granicach 35 sekund), tylko upadek mógł odebrać doświadczonej alpejce złoto. Nic takiego nie miało miejsca, co więcej – Agnieszka dopiero w drugim przejeździe pokazała pełnię możliwości i przypieczętowała sukces, wygrywając z łączną przewagą 2,16 sek.

To mój pierwszy start od zeszłorocznych mistrzostw Polski. Brakuje mi rywalizacji i postanowiłam wrócić do ścigania. W pierwszym przejeździe „przepaliłam” się po jeździe z dziećmi i w drugim już czułam power w nogach!

– powiedziała na mecie zadowolona debiutantka w cyklu AZS Winter Cup. Radości nie kryła też Ania Berezik:

Aga to jednak nie byle kto. W drugim przejeździe przegrałam już znacznie, ale mimo wszystko jestem zadowolona. Warunki dopisały, więc wszystko jest świetnie.

Tuż przed starciem dwóch najlepszych gigancistek, do odrabiania strat rzuciła się Karolina Klimek. Brawurowy przejazd i drugi czas wystarczyły jednak tylko na czwarte miejsce. O jedną setną lepsza okazała się Anna Wróbel (Uniwersytet Jagielloński) i tym samym to ona sprawiła największą sensację na mecie. Po ósmej lokacie w Zawoi nikt nie przypuszczał ataku na podium, a tu proszę – Ania pokazała, że można zachwiać hierarchią w stawce pań.


Autorka największej sensacji w gigancie kobiet – Anna Wróbel podczas pierwszego przejazdu


Agnieszka Gąsienica Gładczan przyjmuje gratulacje od Ani Berezik

Po dwóch czwartych miejscach na Mosornym Groniu, walkę o medale zapowiadał Piotr Oramus (UEK Kraków). To właśnie on był autorem najlepszego czasu pierwszego przejazdu giganta mężczyzn. Różnice były minimalne i czające się za jego plecami trio z katowickiej AWF: Jakub Ilewicz, Przemek Gałuszka, Sebastian Białobrzycki miało rozstrzygnąć o kolejności na podium w drugiej części zawodów. Jak już wspomniałem wcześniej, rywalizacja w Kluszkowcach była pełna zwrotów akcji. Atakujący z piątego miejsca Wojciech Szczepanik (ALK Warszawa), udowodnił, że złoto w Zawoi nie było dziełem przypadku i dopiero Kuba Ilewicz zepchnął go z pozycji lidera, wyprzedzając o 0,26 sek. Prowadzący po pierwszym przejeździe Piotr Oramus, wjechał na „kreskę” spóźniony o 0,66 sek. i spadł aż na czwarte miejsce. To już trzecia lokata tuż za podium tego utalentowanego zawodnika.

Górę jechałem bardzo dobrze. Spadłem na dole. Na szczęście jest jeszcze slalom. Mam nadzieję, że się w nim odkuję

– powiedział wyraźnie zawiedziony. Skład na podium uzupełnił Przemek Gałuszka (+0,34 sek.), który z wyraźnym zadowoleniem, powiedział po swoim występie:

To moja szczęśliwa góra. Rok temu też udało mi się zdobyć tu medal.


Przemek Gałuszka pod koniec płaskiej części trasy


Trzeci start w tegorocznym AZS Winter Cup i trzecie miejsce tuż za podium dla Piotra Oramusa


Znak rozpoznawczy Kuby Ilewicza. Zobaczyć go można zawsze po zwycięstwie reprezentanta AWF Katowice.

Przed przejazdami slalomowymi, obsługa podniosła nieco metę, przez co trasa miała właściwie dwie równe sekcje – najpierw płaską i niewymagającą, a potem stromą i trudną, aż do finiszu. Ciasne ustawienie na początku ścianki było zdecydowanie newralgicznym miejscem. Wymagało mądrej jazdy. Sztuka ta w pierwszej odsłonie najlepiej udała się Ani Berezik, która wyprzedzała zwyciężczynię giganta o 0,16 sek. Na trzecią pozycję zapracowała Karolina Klimek (+0,85 sek.). Selektywna trasa sprawiła, że dominowały doświadczone alpejki i nie mogło być mowy o jakimkolwiek przypadku. Czwarta na mecie Magdalena Niewiadoma (UEK Kraków) miała na półmetku ponad dwie sekundy straty i mogła liczyć tylko na wyraźne potknięcie którejś koleżanki z prowadzącej trójki. Nic takiego się nie wydarzyło. Ania popełniła drobny błąd kilka bramek przed końcem slalomu i panie zamieniły się tylko miejscami na dwóch czołowych lokatach. Agnieszka Gąsienica Gładczan mogła rozpocząć świętowanie „ustrzelenia” dubletu w swoim pierwszym występie w AZS Winter Cup.


Zawodniczki zapamiętują ustawienie slalomu podczas oglądania trasy


Ania Berezik na starcie pierwszego przejazdu slalomu


Karolina Klimek na stromej części trasy podczas drugiego przejazdu slalomu

Wyścigi mężczyzn pokazały jak istotny jest niski numer startowy. Przekonał się o tym Kuba Ilewicz, który jadąc w drugiej połowie stawki musiał zmagać się nie tylko z rywalami, ale też ze zniszczoną trasą. Strata 0,59 sek. do Wojtka Szczepanika mogła okazać się zbyt duża do odrobienia. W dodatku aspiracje medalowe zgłosił drugi na mecie Piotr Oramus (+0,36 sek.), a tuż za plecami „Batona” czaił się Kacper Dutka (AWF Katowice). Atrakcyjności drugiemu przejazdowi dodało ustawienie slalomu. Tuż przed wjazdem na stromą część trasy, autor zaproponował łokieć ułożony niemal w linii z poprzednimi bramkami. Wielu zawodników nabierało w tym miejscu ogromnej prędkości i nagłe znalezienie się w podkręconej sekcji o sporym nachyleniu, owocowało spektakularnymi upadkami lub brutalnym hamowaniem i poważnymi stratami czasowymi. Czterech panów w ogóle nie dotarło do mety, a tylko nieliczni pokonywali płynnie to miejsce. Klasę ponownie pokazał Jakub Ilewicz i uzyskując najlepszy czas przejazdu, zgłosił akces do walki o nagrodę główną, czyli samochód osobowy.

Mówiłem, że najlepiej jeżdżę czując nóż na gardle. Oj postraszyli mnie dziś chłopaki. W ogóle byłem zestresowany na górze, bo dawno się nie ścigałem

– powiedział, wyraźnie zadowolony na mecie. Na drugie miejsce, z pozycji lidera, spadł Wojciech Szczepanik (+0,17 sek.). Natomiast Piotr Oramus wreszcie przełamał klątwę czwartych lokat i ze stratą 0,37 sek. mógł się cieszyć z pierwszego medalu Akademickiego Pucharu Polski. Na pewno na więcej liczył trzeci zawodnik klasyfikacji generalnej z zeszłego sezonu – Sebastian Białobrzycki (AWF Katowice), który zajął 5. miejsce zarówno w slalomie, jak i gigancie. Niewidoczny był też zdobywca dwóch srebrnych krążków w Zawoi – Michał Makowski (Uniwersytet Wrocławski). W pierwszej konkurencji popisał się niesamowitymi akrobacjami i upadkiem. Być może uderzenie w głowę spowodowało niedyspozycję również w slalomie, bowiem 9. miejsce to na pewno nie poziom, do którego przyzwyczaił nas Michał.


Wojciech Szczepanik analizuje w skupieniu ustawienie bramek tuż przed metą


Michał Makowski podczas pierwszego przejazdu slalomu


Piotr Świerczek (SGH Warszawa) był jednym z wielu zawodników, którym nie udało się pokonać slalomu bez przygód.

W klasyfikacji drużynowej, zarówno w kategorii kobiet i mężczyzn, zarysowała się znaczna dominacja AWF Katowice. Anna Berezik i Agnieszka Gąsienica Gładczan, zajmując dwa czołowe miejsca, znokautowały rywalki mimo braku trzeciej punktującej zawodniczki. Drugie miejsce zajęły reprezentantki Uniwersytetu Jagiellońskiego, a trzecie alpejki z AGH Kraków. Panowie z tejże uczelni, z braćmi Krawczyk na czele, byli drudzy wśród męskich drużyn. Puchar za trzecią pozycję, ku uciesze byłej trenerki „Ciotki”, zdobyli chłopcy z Politechniki Śląskiej Gliwice.


Gigantowe podium pań. Na najniższym stopniu, po raz pierwszy w historii, Anna Wróbel. Na najwyższym też nowość – Agnieszka Gąsienica Gładczan.

Teraz przed wszystkimi startującymi w AZS Winter Cup dwa tygodnie przerwy. Ci, którzy nie są zadowoleni z wyników, mają trochę czasu na zbudowanie optymalnej formy. Kolejne pucharowe eliminacje rozegrane zostaną 30 stycznia na zakopiańskiej Harendzie.

OBEJRZYJ 288 ZDJĘĆ Z TRZECICH ELIMINACJI AZS WINTER CUP 2014/2015 W KLUSZKOWCACH

WYNIKI KOBIET – 3. ELIMINACJE AZS WINTER CUP 2014/2015 – KLUSZKOWCE
WYNIKI MĘŻCZYZN – 3. ELIMINACJE AZS WINTER CUP 2014/2015 – KLUSZKOWCE

  • kala

    ja i pretensje o trase…. nie no … mocno przesadzone … ;) nic takiego nie powiedzialam… ;P