Panowie mieli ścigać się w Val d’Isere, a panie w Courchevel. Wszyscy jednak spotkają się w szwedzkim Åre. Może to i lepiej, gdyż zawodnicy i zawodniczki nie mają zbyt wielu okazji do ścigania się w tych samych miejscach i w tym samym czasie. Wyjątek stanowi otwarcie sezonu Pucharu Świata Sölden i jego zakończenie, gdziekolwiek by się nie odbywało (w tym sezonie zaplanowane jest w Courchevel). Zawsze to jakieś urozmaicenie cotygodniowej rutyny. Åre wybrano nie bez przyczyny. Niedostateczna ilość śniegu i zbyt długo utrzymujące się dodatnie temperatury w Alpach skłoniły kierownictwo Pucharu Świata do szukania lokalizacji zastępczej. I choć sytuacja w większości stacji narciarskich w Europie wydaje się być opanowana (można produkować sztuczny śnieg) to w chwili podejmowania decyzji Åre wydawało się być jedyną rozsądną możliwością. W szwedzkim kurorcie śniegu nie brakuje. Trasy też są nie najgorsze. W końcu organizowano tu alpejskie mistrzostwa świata w 2007 roku. Przeszkodą nie jest nawet panująca w Skandynawii o tej porze roku ciemność. Zawody i tak odbędą się przy sztucznym świetle. W piątek rozegrane zostaną oba slalomy giganty. Poranny ustawiony zostanie dla kobiet, a wieczorny dla panów. W sobotę na trasę slalomu wyruszą panie, a w niedzielę mężczyźni.

Kto ma szanse? To zawsze dobre pytanie. Osobiście najbardziej ciekaw jestem postawy Ewy-Marii Brem w gigancie. W obu dotychczas rozegranych zawodach w tej konkurencji stała na podium. W Aspen dosłownie zmiażdżyła rywalki w pierwszym przejeździe i jadąc bardzo rozsądnie w drugim utrzymała część przewagi wygrywając pierwsze zawody i 100 punktów PŚ w życiu. Czy jednak nie padnie ofiarą presji, która naturalnie pojawić się może, kiedy ktoś po raz pierwszy startuje w roli faworytki? Poza Brem w czołówce zobaczyć powinniśmy Kathrin Zettel, Fede Brignione, Annę Fenninger, Mikaelę Shiffrin, Marię Pietilae Holmner i być może Tinę Maze, która wykazuje szybko rosnącą formę. Lindsey Vonn na liście startowej nie ma. Giganty nigdy nie były jej konkurencją, a przecież musi wejść w rytm startowy pomału. Może więc słusznie odpuszcza? Pojedzie za to jedna Polka – Maryna Gąsienica Daniel. W sobotnim slalomie liczę na pierwsze zwycięstwo Shiffrin, która wydaje się nieco niepewna w swojej koronnej konkurencji, ale – uwierzcie – nadal potrafi ją jeździć. Na pewno mocna będzie Zettel i wszystkie Szwedki pod kierownictwem Fridy Hansdotter. To w końcu ich „domowy” stok.

Gigant panów to zapewne kolejna odsłona walki gigantów, czyli Teda Ligety i Marcela Hirschera. Do pojedynku pięknie ostatnio wmieszał się Alexis Pinurault, na którego liczę również w Åre. Francuzi mają mocny zespół, więc Favre i Muffat-Jeandet też mogą błysnąć.

Niedzielny slalom to kolejny pojedynek Marcela Hirschera ze wschodzącą gwiazdą narciarstwa Henrikiem Kristoffersenem. Ostatnio w Levi górą był młody Norweg. Zabawę obu panom popsuć może stary wyga Mario Matt. W Levi nie ukończył zawodów, ale widać było, że jest szybki. W Åre – podobnie jak w przypadku pań – błysnąć mogą lokalesi, czyli Szwedzi. Tak, czy inaczej będzie ciekawie. Sezon dopiero nabiera rumieńców!

O Autorze

Tomek Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne posty

  • Madonna di…..30 lat pozniej

    Serdeczne pozdrawiam Pania Dorotę Tlałkę. To już jutro Pani Doroto.
    Szkoda , za tutaj o tym ani słówka :-(

    • Marcel

      A co jesli wolno spytac juz jutro? :)