Firma Yamaha zadała sobie bardzo wiele trudu przy wprowadzaniu na rynek dwóch zupełnie nowych, zaprojektowanych od podstaw motocykli. Mowa o maszynkach do zabawy oznaczonych symbolami MT 09 i MT 07. Do zabawy zapytacie? Tak, tak. W dzisiejszych czasach motocykle rzadko używa się w celach czysto praktycznych. Mają jednak coraz większe znaczenie jako sprzęty do zapewnienie właścicielom uciechy. I niech tak pozostanie.

Oba modele to tak zwane naked’y, czyli motocykle bez owiewek zabezpieczających pilota przed wpływem czynników atmosferycznych. Właśnie na takich maszynach dosłownie czuje się całą frajdę wynikająca z jazdy jednośladem, czasem (o tym w dalszej części) za cenę niewielkich poświęceń. Moje spotkanie z nowymi motocyklami zaczynam od tego mniejszego, czyli „sódemki”. Maszynę testową otrzymałem dzięki uprzejmości Adama Badziaka – właściciela Poland Position, jednego z największych salonów pojazdów Yamahy w naszym kraju. Całe trzy dni prognoza pokazującej słoneczko i letnie temperatury, więc wybór kierunku wycieczki wydawał się oczywisty – Mazury!
Zanim ruszymy w trasę, kilka słów gwoli wprowadzenia.

Pierwsze wrażenie
Yamaha MT 07 prezentuje bardzo czytelny przekaz: niska masa, bardzo zwinne podwozie z umieszczonym w nim dwucylindrowym silnikiem o wyjątkowej krzywej momentu obrotowego, a wszystko okraszone niewielką, na tle konkurencji ceną. Dodatkowo, motocykl ma być bardzo łatwy w prowadzeniu i jednakowo ekscytujący dla początkujących i zaawansowanych riderów. I nagle kilka innych maszyn, które brało się pod uwagę przestaje wyglądać tak zachęcająco. Z początku jednak wydawało mi się, że moje 180 cm i 85 kg nie znajdzie wystarczająco dużo miejsca za sterami tego naked’a, ale na szczęście pozycja za kierownicą okazała się wystarczająco wygodna. Nawet nogi nie były poskładane jak scyzoryk (wysokość siodła to 805 mm). Wąska kanapa zapewnia bardzo dobry kontakt z pojazdem, choć nie wygląda zachęcająco do długich podróży. Widoczność do przodu i na boki nie jest oczywiści ograniczona czymkolwiek. Za spojrzenie w tył odpowiedzialne są dwa całkiem małe, eleganckie lusterka, dające wystarczający obraz sytuacji za pilotem. Przed kierownica umieszczono wielofunkcyjny wyświetlacz wskazujący: liczbę obrotów, prędkość, liczbę przebytych kilometrów (trip1 i 2), chwilowe i całkowite zużycie paliwa, zasięg, oraz bieg, który aktualnie jest zapięty. Wyświetlacz spełnia wszystkie wymagania i jest bardzo czytelny. Pasuje także do nowoczesnej koncepcji motocykla, ja jednak wolałbym coś bardziej tradycyjnego. Ot choćby analogowy obrotomierz… . Stacyjkę umieszczono przed wyświetlaczem nad reflektorem, gdyż pomiędzy kierownicą, a zbiornikiem jest bardzo mało wolnej przestrzeni. Nie jest to żaden sposób niewygodne, gdyż pojazd jest krótki. Cały motocykl ma bardzo zwartą, dynamiczna sylwetkę. Jest po prostu ładny.

Silnik
Całkowicie nowa jednostka napędowa Yamahy to małe cacko. Rzędowa dwójka z rozstawieniem czopów wału korbowego o 270° ma moment obrotowy porównywalny do silników w układzie V. Moc to 75 KM. Zużywa też niewiele paliwa i nie wibruje. W „mojej” maszynie testowej zamontowano akcesoryjny wydech firmy Akrapovic, w którym na czas mojego użytkowania nie było „db-killera”. Dało to zapewne kilka KM więcej oraz basowy, niesamowity dźwięk, od którego konie płoszyły się na łące, a krowy przestawały dawać mleko. Czad!

Zawieszenie
Kąt główki ramy to 24°, a więc dość agresywny. Z przodu zamontowano widelec teleskopowy o średnicy 41 mm, który nie ma możliwości regulacji. Z tyłu pracuje tłoczony ze stali asymetryczny wahacz połączony z poziomo umieszczonym amortyzatorem, w którym regulować można napięcie wstępne sprężyny. Znakomite hamulce (z przodu dwie tarcze „wave”) i 17 calowe koła dopełniają całości.

No to w drogę
W zasadzie od pierwszego manewru czujemy się na tym motocyklu bardzo pewnie, tak jakbyśmy jeździli nim od dawna. Przyspieszenia są zupełnie zadowalające (niska masa), skuteczność hamulców i ich dozowanie są ponad przeciętnie dobre, a pokonywanie łuków to po prostu poezja. MT 07 potrzebny jest jedynie mały impuls, a motocykl składa się w wiraże, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Potem tylko lekki gaz i woooshhh – motocykl płynnie wychodzi z zakrętu. W praktyce okazuje się, że zawieszenie zestrojono dość komfortowo, w sam raz do pokonywania szyn tramwajowych i innych nierówności nawierzchni miejskich.
Moja trasa biegła z Warszawy do Giżycka głównie drogami drugiej, a nawet trzeciej kategorii. Za Makowem Mazowieckim w okolicach Krasnosielca asfalt był nienaganny z mnóstwem wspaniałych zakrętów. Już na Mazurach nawierzchnia była częściowo mocno zniszczona, a w okolicach Ukty dodatkowo posypana nie sprzątniętym po zimie białym żwirkiem. Chcąc przedłużyć kontakt z pojazdem zdecydowałem się na objazd jeziora Jagodne i w okolicy wsi Miłki zaliczyłem 10 kilometrów drogi szutrowej (cudowne krajobrazy). W drodze powrotnej „wyścigowy” odcinek z Rynu do Mrągowa po wspaniałej wijącej się wśród pól i jezior nowej drodze zachęcał do szybkiej jazdy. Pozostała część wycieczki to jazda w deszczu i gradzie z powrotem do stolicy.
Łącznie przez weekend przejechałem ponad 600 kilometrów różnymi drogami i wszędzie, na każdej z nich Yamaha sprawowała się wzorowo. Zawieszenie może nie ma sportowych cech, ale daje konieczny komfort jazdy i wystarczająco dużo precyzji do szybkiego pokonywania zakrętów. Nawet w przypadku uślizgów kół (Ukta!) motocykl daje się lekko i łatwo ponownie „złapać” Wąska kanapa w najmniejszy sposób nie uprzykrzała przyjemności z jazdy, a dzięki niej pozycja na stojąco (dość niewygodna – przyznaję) podczas pokonywania szutrów i piasku była znacznie bardziej precyzyjna. Do domu pomimo deszczu i braku owiewki dojechałem ciągle jeszcze z uśmiechem na twarzy i w dodatku zupełnie nie zmęczony. W trasie spalanie pozostało na poziomie 4,2 l/100 km. W mieście wzrastało do poziomu nieco powyżej 5 litrów.
Yamaha MT 07 to wspaniały na wskroś nowoczesny motocykl do użytkowania w mieście oraz do krótkich wycieczek weekendowych. Fajnie byłoby też mieć taki sprzęt w Alpach i „polatać” po tamtejszych serpentynach, gdyż poręczność w wirażach stanowi naprawdę wielka zaletę tego motocykla. Jeśli ktoś oczekuje od MT 07 sportowych osiągów i precyzji prowadzenia rodem z toru wyścigowego będzie oczywiście w błędzie. Jednak biorąc pod uwagę cenę oraz wybór akcesoriów, za stosunkowo niewielką kwotę otrzymujemy do dyspozycji bardzo sprawny, nowoczesny motocykl, który młodszym da wiele radości, a starszym pozwoli poczuć się nieco młodziej.

O Autorze

Tomek Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne posty

  • Romo

    Witam.Wszyscy zachwalaja i reklamuja MT 07 i wiekszosc z tego co pisza w testach i artykulach to oczywscie szczera prawda(mialem okazje odbyc jazde probna Mt07 i rzeczywiscie byla to przednia zabawa i usmiech nie znikal z mojej twarzy podczas jazdy).Niestety juz przeszlo miesiac czekam na swoja MT07 i nie moge sie doczekac,a podziwiam motocykl tylko w specjalistycznej prasie i w necie.Po co reklamowac cos czego fizycznie nie ma w salonach a producent nie nadaza z dostawami?