Wczoraj razem z Madzią Herbowską, moją serdeczną przyjaciółką i wspólniczką, wykorzystałyśmy piękną pogodę i niesamowite, zimowe warunki panujące w Tatrach. Tym razem wybrałyśmy się na Trzydniowiański Wierch. Rano wydawało się, że chmury będą nam towarzyszyły cały dzień, tymczasem słoneczko okazało się łaskawe i pojawiło się w momencie, w którym pojawić się powinno (:

Trzydniowiański Wierch jest w ostatnim czasie dość popularny wśród ski-tourowców. Wejście na niego jest stosunkowo łatwe, w miarę bezpieczne i niezbyt długie – wystarczy pół dnia (:

Ze szczytu roztaczają się naprawdę piękne widoki na sporą część Tatr Zachodnich. W dobrych warunkach można zjeżdżać w kilku kierunkach (lub kontynuować wycieczkę w stronę Kończystego Wierchu), my zjechałyśmy tak jak podchodziłyśmy – zjazd był rewelacyjny (:

pozdrawiam serdecznie
Ewelina

O Autorze

Instruktor narciarstwa zjazdowego i narciarstwa wysokogórskiego (skitouringu). Doświadczona taterniczka, skialpinistka i podróżniczka. Reprezentantka Polski w narciarstwie wysokogórskim. Była wicemistrzynią Polski oraz kilkakrotnie stawała na podium w Pucharze Polski, a także w Pucharze Tatr Wysokich w tej dyscyplinie. Obecnie startuje w nielicznych zawodach skitourowych, a swoją pasją i doświadczeniem dzieli się z innymi. Pracuje w TOPR, jako instruktor narciarstwa skitourowego oraz jest współwłaścicielem firmy ZAKOPIANKI sport&folk.

Podobne posty

  • MK

    Byłem tam w sobotę i musiałem zawrócić przed Kończystym z uwagi na absolutnie panujące mleko… :) Nie było jasnym czy to co widzę to już koniec nawisu czy jeszcze nie, a przekonywać się nie miałem ochoty.
    Tak czy siak dzięki za zdjęcia! Teraz wiem gdzie byłem ;)

  • Ewelina

    to prawda, w sobotę było bardzo kiepsko, dopiero w niedziele otworzyły się widoki (: dobrze, że zawróciłeś, najlepszy czas na ski toury dopiero przed nami (:

    • MK

      A jak wyglądał zjazd, zjeżdzałyście czerwonym do Chochołowskiej, czy żlebami?
      Od górnej linii lasu mieliśmy dużo nieprzejeżdżonego śniegu, ale nie był to już puch, raczej mokry i ciężki śnieg, ale jazda i tak super. Niestety nieco niżej było już znacznie trudniejsza bo pojawiła się cieniutka warstwa lodoszreniu, która zdecydowanie utrudniała skręcanie ;)

      Ale co tam… przygoda zostaje w głowie ;)